
– Rzeczywiście, ostatni rok obrotowy, który trwał od 1 sierpnia 2017 r. do 31 lipca 2018 roku był wyjątkowy. Ale trzeba mieć na względzie to, że rok wcześniejszy portfel zamówień na maszyny rolnicze i to nie tylko w naszej firmie, ale całej branży, był dosyć słaby. A potem nastąpił taki boom na rynku, że większość firm nie była w stanie ogarnąć wzrostu zamówień. Nam to się całkiem nieźle udało i dlatego wygenerowaliśmy wysokie obroty notując jednocześnie 16-procentowy wzrost sprzedaży rok do roku. A działaliśmy w trudnych warunkach, bo budowaliśmy maszyny remontując w tym samym czasie linie produkcyjne. Ponadto, tak jak inni, borykaliśmy się z długim czasem dostaw części i podzespołów od kooperantów. U rekordzistów terminy dostaw sięgają nawet 52 tygodnie! To komplikuje nam planowanie produkcji i realizację zamówień. Podwykonawcy podnoszą też ceny. I to dzieje się praktycznie z dnia na dzień, a wzrosty sięgają nawet 40 proc. Liczymy, że w tym rok...