
Jarosław Malczewski odznaczony przez ministra rolnictwa Czesława Siekierskiego
Podczas XI Kongresu Rolnictwa RP, mającego miejsce 1 lutego w Warszawie, Jarosław Malczewski – prezes Polskiej Grupy Mleczarskiej, którego teksty możecie przeczytać na naszych łamach, został odznaczony odznaką honorową „Zasłużony dla rolnictwa” z rąk ministra rolnictwa Czesława Siekierskiego. Przeprowadził też ciekawy wykład na temat bardzo groźnej dla unijnego i polskiego rolnictwa umowy o wolnym handlu z państwami Mercosur.
Jarosław Malczewski ostrzega, że wspomniana umowa o wolnym handlu może przybrać bardzo niebezpieczny scenariusz, wiążący się z sytuacją z masłem z krajowego podwórka, wykorzystaną przez wielkie sieci handlowe.
– W ubiegłym roku w czwartym kwartale ceny mleka w skupie były rekordowe. Rok zakończył się ze średnią ceną 2,59 zł za litr, głównie za sprawą wysokiej wartości tłuszczu mlecznego. Masło za 1 kg kosztowało 41 zł, a w dolarach były to najwyższe ceny od 1990 roku. Tak naprawdę, masło wpuszczone na rynek z rezerw strategicznych nie miało żadnego znaczenia dla konsumentów, ale dla producentów i przetwórców już tak. Ta ilość stanowiła zaledwie 0,3% masła produkowanego rocznie u nas w kraju. Miało to spowodować niższe ceny masła dla konsumentów, a tak naprawdę dało to obniżkę 3–5 zł na 5 kg, czyli ilości zjadanej rocznie przez przeciętnego Polaka. Zatem jest to wartość nieistotna, bo dająca oszczędność na miesiąc rzędu 30–40 groszy na osobę – podkreślił prezes Malczewski.
Sieci handlowe tylko czyhają na okazję obniżania cen dla dostawców z wewnątrz UE
Rynek rolny, w tym rynek mleka, w ujęciu wewnętrznym jest zdominowany przez sieci handlowe, które mają 60-procentowy udział w rynku w ujęciu ilościowym. Natomiast jeśli chodzi o ujęcie wartościowe, to rocznie stanowi to 270–285 mld zł obrotu. Zatem rynek spożywczy zależy od sieci handlowych i to one mają władze nad cenami.
– Mimo dobrej woli ministra rolnictwa, rolników i przetwórców, niewiele można zrobić, bo to handel, czyli sieci handlowe decydują o cenach. Jeśli relacje z sieciami handlowymi nie zostaną ucywilizowane, to będziemy toczyli spór między sobą o grosze, a lwie marże cały czas będą padać łupem sieci handlowych. Wspomniane 1000 ton masła z rezerwy strategicznej, które miało trafić do polskich konsumentów, właściwie do nich nie trafiło, bo sieci handlowe je wyeksportowały. Natomiast impuls w postaci niskiej ceny tego masła 28,80 zł/kg został znakomicie wykorzystany przez sieci handlowe do wymuszenia niższych cen na dostawcach masła, uznając tę cenę jako próg referencyjny – wyjaśnił Jarosław Malczewski, który podobnego schematu obawia się z krajami Mercosur.
Jak zatem można połączyć tę sytuację z masłem i umowę o wolnym handlu z krajami Mercosur. Ano tak, że ilości wołowiny i drobiu wpływające do naszego kraju i UE z Mercosur też będą śladowe, bo ok. 1,5% produkcji, ale zrobić mogą wiele złego łącznie z destabilizacją rynku.
– Samo wejście towarów z Ameryki Południowej na teren UE będzie doskonałą okazją do obniżania cen przez sieci handlowe dla dostawców z wewnątrz UE, co zwłaszcza widoczne będzie w Polsce, gdzie sieci handlowe robią co chcą. Ale również dostawcy towarów z Ameryki Południowej będą powoływać się na to, że skoro dostarczają do UE towary, to te towary spełniają unijne normy, co jest oczywiście nieprawdą. Nasi rodzimi producenci żywności stracą zatem podwójnie – stwierdził prezes Polskiej Grupy Mleczarskiej.
Nierówna konkurencja unijnych rolników z agroholdingami krajów Mercosur
Jarosław Malczewski zwrócił uwagę, że bezpieczeństwo żywnościowe jest kluczowe obok bezpieczeństwa militarnego i żeby nie zostało w przyszłości zachwiane lub zupełnie utracone, to produkcja rolna zarówno w Polsce, jak i UE musi być opłacalna. Opłacalność zależy zarówno od cen zbytu, a także od kosztów produkcji. Konsumpcja wewnętrzna, dobrze rozwinięty eksport oraz inwestycje zagraniczne w dużej mierze wpływają na stabilizację gospodarki rolnej.
– Umowa z krajami Mercosur obejmuje cztery kluczowe kraje, czyli Brazylię, Argentynę, Paragwaj i Urugwaj. Jest tam ponad 700 mln hektarów użytków rolnych, których powierzchnia w ostatnich 50 latach powiększyła się prawie dwukrotnie. Jeśli chodzi o wielkość gospodarstw rolnych we wspomnianych krajach, to są one ogromne, podobnie jak na Ukrainie. To stwarza całkowicie nierówną konkurencję przy wolnym handlu zarówno z polskimi, jak i unijnymi gospodarstwami. W Polsce przeciętne gospodarstwo to ok. 15 ha i są to indywidualne gospodarstwa rodzinne. Natomiast w krajach Mercosur dominują agroholdingi, największy z nich ma 700 tys. ha. Kapitałowo te agroholdingi podobnie jak agroholdingi ukraińskie, powiązane są z kapitałem niemieckim, holenderskim, szwajcarskim, Arabią Saudyjską i USA – zaznaczył Jarosław Malczewski.
Co do dwukrotnego zwiększenia użytków rolnych w tak krótkim czasie w krajach Mercosur, to należałoby się przyjrzeć wycince dziewiczej puszczy w Ameryce Południowej. Jakoś ten temat nie bardzo interesuje walczących na barykadach pseudoekologów o lepszy klimat na ziemi – taka konkluzja od redakcji.
Zastraszające zużycie środków ochrony roślin w krajach Mercosur. W Brazylii zużywa się w aż 14 kg pestycydów na ha!
Jarosław Malczewski wspomniał również o USA w kontekście zaprzysiężenia nowego prezydenta Donalda Trumpa i jaki może mieć to też efekt dla krajów Mercosur.
– Już w pierwszym dniu urzędowania Donald Trump wydał dekret o masowej deportacji ludności bez prawa pobytu w USA. Aż 50% pracujących w rolnictwie w USA jest tam nielegalnie, wrócą oni w dużej mierze do krajów Marcosur, bo właśnie stamtąd przyjechali. Zatem wielkopowierzchniowe rolnictwo w tych krajach zostanie dodatkowo doposażone w siłę roboczą i to dobrze wykwalifikowaną z dużym doświadczeniem – powiedział prezes Mlczewski.
Gra toczy się nie tylko o rynek wspólnotowy, ale też o rynek globalny, ponieważ UE ma najbardziej wyśrubowane normy jakościowe, ale niestety tylko względem swoich rolników, innych już nie, np. z Mercosur czy też z Ukrainy. A wiadomo, że wyśrubowane normy oznaczają wyższe koszty produkcji, zaś na rynki eksportowe będzie wchodził ten, co będzie produkował taniej. Pozostaje jeszcze ważna kwestia środków ochrony roślin, bo w Mercosur panuje pod tym względem wolna amerykanka tak jak na Ukrainie.
– W Polsce zużywa się 2,5 kg substancji czynnej środków ochrony roślin na hektar, w UE 3,5 kg, a w Brazylii, która jest największym producentem żywności w Mercosur aż 14 kg. Mało tego, w krajach Mercosur cały czas w użyciu jest ponad 100 substancji czynnych, które na terenie UE są zabronione już od przeszło 20 lat, bo zostały uznane jako szczególnie szkodliwe – podkreślił Jarosław Malczewski.
Alternatywy dla umów o wolnym handlu z krajami Mercosur
– Dlatego mówimy zdecydowane „nie” dla takich umów o wolnym handlu, natomiast zdecydowane „tak” dla rozwoju polskiej gospodarki i rolnictwa przy wymianie handlowej z północną Afryką oraz krajami Azji, ponieważ tam są duże ośrodki popytowe i potrzebne inwestycje zagraniczne, natomiast nie produkuje się tam wystarczających ilości żywności. Pomimo że nasza żywność jest najwyższej jakości, to po wejściu umów o wolnym handlu nikt tej jakości nie doceni, bo będzie decydowała cena – zakończył prezes Malczewski.
Kongres zorganizowany przez OPZZ Rolników i organizacji rolniczych na czele z przewodniczącym Sławomirem Izdebskim zgromadził nie tylko rolników, ale też polityków, oprócz wspomnianego ministra Siekierskiego obecny był też poseł Jarosław Sachajko – wiceprzewodniczący sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi.
Andrzej Rutkowski