Problemy związane z tak zwanym Zielonym Ładem nieustannie są jednymi z głównych w przestrzeni publicznej. Bez wątpienia wpływ na ten stan ma fakt, że projekt trafił na sztandary niektórych z partii politycznych, znajdując przy tym zarówno swoich gorących zwolenników, jak i zagorzałych wrogów.
Nowe obowiązki wynikające z Zielonego Ładu zaczyną dotykać mleczarnie. Wpłynie to też na cenę mleka
Część chciałaby, aby znalazł się w koszu, inni z kolei wręcz promują niektóre z jego elementów. Pewne jest, że posiada on wiele odcieni, a część z jego obszarów prawdopodobnie już po wyborach do europarlamentu będzie podlegać znaczącej rewizji. Nie będzie jednak o nią łatwo.
Jako jedni z pierwszych, tuż po przemyśle ciężkim, branży chemicznej i producentach nawozów, przekonali się o tym właśnie rolnicy. Wprowadzone do tej pory ułatwienia są w większości tymczasowe lub nie rozwiązują w pełni problemów, na jakie kierowano uwagę. Jest tak chociażby w odniesieniu do niesławnego już ugorowania.
Niemniej Zielony Ład jest na tyle obszerny, że mieści w sobie ogromną liczbę elementów, o których właściwie w ogóle nie słychać poza specjalistycznymi mediami. Co więcej; są one aplikowane do polskiego prawodawstwa. Jest tak chociażby z pojawiającymi się nowymi obowiązkami raportowymi dotyczącymi kwestii środowiskowych. Jest to doskonały przykład obszaru co do którego część zakładów mleczarskich nie ma jakiejkolwiek świadomości o mającym pojawić się wkrótce obowiązku, podczas gdy istnieje grupa prowadząca prace na już dość zaawansowanym poziomie.