
Pożar w Mirczu. Spłonęły dom i obora
Nieszczęście przyszło w środku nocy. Był 26 października 2023 r. Pierwszy na miejsce pożaru dotarł sąsiad Pawła Ciucha.
– Usłyszałem syrenę – mówi Wiesław Sokołowski, rolnik z Mircza w powiecie hrubieszowskim. – Przez okno zobaczyłem, że niedaleko się pali. Wtedy jeszcze nie wiedziałem gdzie dokładnie.
Ruszył na miejsce dużym ciągnikiem. Ustawił się tak, żeby oświetlić miejsce pożaru.
– Straży jeszcze nie było, razem ze znajomym ratowaliśmy zwierzęta. Mieszkańcy domu w tym czasie byli już na zewnątrz.
Wkrótce dotarli strażacy i inni sąsiedzi. Nikt z mieszkańców mocno nie ucierpiał, ale straty materialne były poważne. Spaliły się dom i budynek inwentarski. Był to, niestety, dopiero początek serii nieszczęść.
– W pożarze zginęły zwierzęta przeznaczone na rozród, a ocalałą trzodę chlewną musiałem poddać kosztownemu leczeniu weterynaryjnemu z powodu poparzeń – opowiada Paweł Ciuch z Mircza. – Jedną ze świnek znaleźliśmy na drugi dzień poparzoną kilometr od domu – dodaje pan Wiesław. Straty związane z utratą zwierząt, bez kosztów leczenia pozostałych, hodowca oszacował na 10 tys. zł.
Z pomocą sąsiadów pan Paweł dostosował drewniany budynek gospodarczy, który ocalał z pożaru, na potrzeby zastępczego schronienia dla zwierząt. Okazało się, że na darmo. Z powodu trudnych warunków, w jakich się znajdowały, powiatowy lekarz weterynarii wydał decyzję o zakazie dalszego chowu.
Dach nad głową dla rodziny pogorzelców był najpilniejszą potrzebą
W sąsiedztwie spalonego domostwa od 2014 r. w systemie gospodarczym powstawał nowy dom.
– Ze względu na utratę rodzinnego domu w pożarze oraz brak innego miejsca zamieszkania, przeznaczyłem ostatnie oszczędności na zaadaptowanie do zamieszkania części pomieszczeń, by zapewnić schronienie rodzinie, w tym dwojgu małym dzieciom – opowiada rolnik.
Środków wystarczyło tylko na częściowe przystosowanie do zamieszkania parteru. Część pieniędzy, jakimi dysponowała wcześniej rodzina, spłonęła w pożarze.
Na piętrze, które pozostaje nieogrzewane i nieocieplone, zaczęła pojawiać się pleśń. Grzyb jest widoczny również na suficie pomieszczenia na parterze, w którym mieszkają ludzie.
Jakby tego wszystkiego było mało, pan Paweł jakiś czas po pożarze doznał urazu nogi.
– Na poparzoną w pożarze nogę spadł mi bloczek fundamentowy, wdało się zakażenie – opowiada rolnik.
Z uwagi na współistniejącą cukrzycę konieczna była amputacja nogi powyżej kolana. Operacja została wykonana na początku stycznia br., obecnie pan Paweł porusza się na wózku inwalidzkim. Te wszystkie wydarzenia sprawiły, że rodzina nie miała z czego spłacić zaciągniętego wcześniej kredytu. Bank sprzedał wierzytelność, pojawił się komornik.
W 2022 r. Paweł Ciuch rozpoczął zakupy nowego sprzętu rolniczego w ramach programu „Restrukturyzacja małego gospodarstwa”. Dziś sprzedaż tych maszyn to sposób na pozbycie się długu.
– ARiMR bardzo przyzwoicie się zachowała, bo z uwagi na siłę wyższą zgodziła się na zakończenie działalności rolniczej i sprzedaż maszyn – mówi Wiesław Sokołowski, który jest przewodniczącym Rady Powiatowej LIR Powiatu Hrubieszowskiego. – A Lubelska Izba Rolnicza zapewniła wsparcie prawne.
Kilka maszyn udało się już spieniężyć, m.in. ciągnik i przyczepę.
– Daliśmy informację o sprzedaży na Facebook, poza tym informacje rozchodzą się pocztą pantoflową – dodaje pan Wiesław.
Maszyny rolnicze na sprzedaż
Dzięki sprzedaży pierwsych z maszyn większość zobowiązań wobec komornika została już spłacona. Jednak to rozwiązuje tylko część problemów. Pan Paweł nie może dalej prowadzić gospodarstwa, a było ono głównym źródłem dochodu rodziny. Potrzebne są środki na życie i zabezpieczenie nowego domu przed niszczeniem.
– Czeka mnie długa rekonwalescencja oraz zakup protezy, co dodatkowo komplikuje moją sytuację życiową i finansową – kontynuuje Paweł Ciuch.
Nie poddaje się, ćwiczy mięśnie nogi i zgodnie ze wskazówkami lekarzy formuje stożek na końcu amputowanej kończyny, tak aby za jakiś czas mógł korzystać z protezy. Ma nadzieję, że sprzedaż pozostałych maszyn pozwoli na ustabilizowanie sytuacji finansowej jego rodziny do czasu, aż odzyska mobilność.
Do kupienia są maszyny rolnicze wyprodukowane w ostatnich latach.
– Praktycznie nieużywane – zapewnia Wiesław Sokołowski.
To agregat ścierniskowy, opryskiwacz, rozsiewacz, siewnik Poznaniak, jednoosiowy rozrzutnik obornika, pług skibowy, a także spawarka migomat.
Pan Paweł liczy na uczciwe oferty, nie będzie sprzedawać maszyn za pół ceny handlarzom, którzy chcą wykorzystać trudną sytuację jego i jego rodziny. Kontakt do niego: 577 634 998.