Stefan Moskowicz z Młodowic (powiat przemyski) zarzuca niektórym właścicielom dzierżawionych gruntów, że nie podzielili się z jego synem odszkodowaniem za zniszczone uprawy rolne i rekultywację ziemi.
Gazociąg przed żniwami
– Pierwsze informacje, że przez naszą gminę ma zostać poprowadzony gazociąg przesyłowy wysokiego ciśnienia z Hermanowic do Strachocina, dotarły do nas bodajże siedem lat temu – mówi Stefan Moskowicz. – Ostatecznie inwestycja zaczęła się w 2017 roku przed żniwami. Zaczęli kopać od strony lasu – kto miał zboża, zdążył wykosić. Gorzej z naszą kukurydzą, burakami cukrowymi czy soją, czyli uprawami, które później schodzą z pola. Tutaj były straty. Przejeżdżała koparka i w pasie o szerokości 30 metrów wszystko szło do ziemi, na zmarnowanie. Co prawda, część buraków wyciągnęliśmy, ale to były jeszcze praktycznie same liście, nikt teraz prawie zwierząt nie trzyma, nie było co z tym zrobić.
Rzeczoznawca w polu
Rolnik tłumaczy, że firma budująca gazociąg zadbała o odszkodowania.
– Rzeczoznawca majątkowy oglądał plantacje przed rozpoczęciem inwestycji, wiosną 2017 roku, a potem w następnym roku, już po jej zakończeniu. W przypadku działek przez nas dzierżawionych, podczas tej pierwszej inspekcji pojawił się tylko jeden z właścicieli. Reszta się nie pofatygowała – mówi Stefan Moskowicz.
Na przełomie lipca i sierpnia 2018 roku została przeprowadzona kolejna wizja lokalna.
– Wtedy było podobnie jak rok wcześniej – brak zainteresowania ze strony właścicieli. Ale całość odszkodowań firma Gaz System wypłaciła właśnie im, właścicielom gruntów, a nie użytkownikom – kontynuuje rolnik.
Od tamtej pory, jak informuje, z różnym powodzeniem stara się z synem o odzyskanie przynajmniej części, jak zaznacza, tych pieniędzy.
– Nie chodzi nam o całość odszkodowania, tylko o to, aby właściciele się nim uczciwie podzielili.
Rolnik skontaktował się z działem prawnym „Tygodnika Poradnika Rolniczego”. Chciał się upewnić, czy ma rację w kwestii odszkodowania. „Jeżeli chodzi o zniszczone uprawy rolne, odszkodowanie należy się dzierżawcy, który bezpośrednio uprawia grunty. Jeżeli firma zapłaciła właścicielowi, powinien on przekazać Państwu pieniądze”, czytamy m.in. w odpowiedzi, którą otrzymał.
Zobacz także: Kto otrzyma odszkodowanie za zniszczone uprawy rolne - dzierżawca czy właściciel?
Stefan Moskowicz wylicza, że budowa gazociągu w pięciu przypadkach była prowadzona na dzierżawionych przez jego syna ziemiach.
– Tylko jeden z właścicieli podpisał oświadczenie, że wszelkie odszkodowania będzie cedował na użytkownika. Inny najpierw zgodził się, że przekaże nam dwie trzecie odszkodowania, ale później się rozmyślił. Gdy się upomniałem o odszkodowanie, odebrał dzierżawę. Tę sprawę będzie musiał rozstrzygnąć sąd. Inny przekazał raptem 700 zł, następny 400 zł, choć pewnie dostali po kilka razy tyle.
- O tym, że była tu prowadzona budowa gazociągu, przypominają charakterystyczne, pomalowane na żółto słupki
Jak po grudzie
Całość strat w produkcji rolniczej, do których miało dojść w 2017 roku na dzierżawionych przez syna działkach, Stefan Moskowicz wylicza na około 25–30 tys. zł. Rolnik mówi, że do Gaz Systemu, czyli firmy budującej gazo-ciąg i wypłacającej odszkodowania, nie ma żadnych zastrzeżeń.
– Był z nimi kontakt, grunt też zrekultywowali porządnie – mówi Stefan Moskowicz. – Wysokość odszkodowań nie została zaniżona, i to jest też pewnie przyczyną, że tak trudno je odzyskać. Gdyby to były niższe kwoty, pewnie nie byłoby takich problemów z dogadaniem się z właścicielami.
Rolnik mówi, że przewidywał, że cała sprawa może się tak skończyć.
– Jak ktoś weźmie pieniądze, szczególnie relatywnie duże, to jak w studnię. Zabrakło według mnie zainteresowania gminy tą inwestycją i jej skutkami dla mieszkańców. Powinni zorganizować zebrania informacyjne dla zainteresowanych, poinformować, jakie są przepisy, komu i na jakich zasadach należy się odszkodowanie – uważa nasz rozmówca.
Poproszony o komentarz w tej sprawie Leszek Urban, sekretarz gminy Fredropol, napisał tylko, że gmina nie jest stroną postępowania. Z kolei w piśmie, które Gaz System skierował do syna Stefana Moskowicza, Krzysztofa, czytamy, że wypłata odszkodowania została zagwarantowana właścicielom zawartymi z nimi aktami notarialnymi, dotyczącymi także ustanowienia służebności przesyłu i zapłaty za nią. Rzecznik firmy poproszony o odpowiedź na pytanie, czy firma mogła wypłacić odszkodowania bezpośrednio dzierżawcom, do momentu skierowania tego artykułu do druku, nie odpowiedział.
Pieniądze to zawsze trudny temat. Cudze w szczególności
Skontaktowaliśmy się z właścicielami gruntów lub z osobami je reprezentującymi. Pierwszy z naszych rozmówców stwierdził, że całość odszkodowania przekazał synowi pana Moskowicza i potwierdzenie ma na piśmie. Określenia, jakie użył wobec jego ojca, nie nadają się do druku. Kolejny rozmówca poinformował, że ziemia, przez którą poprowadzono gazociąg, należy do dzieci i on „z grubsza nią zarządza”. Podkreślał, że dzierżawa nie była potwierdzona pisemną umową. Nie zaprzeczył, że odszkodowanie nie trafiło do Moskowiczów. Pytany, czy trafi, odpowiedział, że to zależy od dzieci. Następny z rozmówców twierdzi, że buraki zostały z pola zebrane, więc odszkodowanie się panu Moskowiczowi nie należy. Ostatni telefon odebrała żona właściciela, która stwierdziła, że jest współwłaścicielką ziemi, o którą chodzi. Powiedziała, że w tej sprawie żadnych informacji ani ona, ani mąż nie będą udzielać.
Krzysztof Janisławski