Produkty rolne z Ukrainy objęte monitoringiem. "Chcemy wiedzieć, gdzie są rozładowywane"
2 maja przestał obowiązywać zakaz importu produktów rolnych z Ukrainy, który Polska wprowadziła 15 kwietnia. Został on zastąpiony unijnym zakazem wwozu pszenicy, kukurydzy, rzepaku i słonecznika na teren pięciu państwa graniczących z Ukrainą, m.in. Polski.
To oznacza, że wszystkie inne towary rolne znów mogą być przywożone do naszego kraju. Minister rolnictwa Robert Telus poinformował jednak, że ich wwóz będzie nadal monitorowany. Ma to dotyczyć drobiu, jaj, mąki, soku jabłkowego i owoców miękkich (od 21 kwietnia obowiązkiem zgłoszenia do rejestru objęte były zboża, jaja, mięso drobiowe oraz produkty pszczele bez względu na ich ilość w przesyłce).
- Będziemy monitorować nie tylko te 4 produkty, które znalazły się w unijnym rozporządzeniu. Mąka, mięso drobiowe, jaja, sok jabłkowy, owoce miękkie pozostaną objęte systemem SENT. Chcemy wiedzieć skąd przyjeżdżają i gdzie są rozładowywane. Musimy to monitorować, by mieć pełen obraz, ile ich wpływa do Polski i czy tu zostają, czy jadą dalej. Chodzi o to, żeby w przyszłości nie zakłóciły i nie zdestabilizowały naszych rynków – powiedział minister rolnictwa Robert Telus.
Zaznaczył, że strona ukraińska została poinformowana o monitoringu. Sprawa ta była także poruszona na dzisiejszym posiedzeniu rządowego sztabu rolnego pod przewodnictwem premiera Mateusza Morawieckiego.
Polska chce przedłużenia zakazu importu zbóż z Ukrainy
Minister Telus poinformował także, że wraz z koalicją krajów najbardziej poszkodowanych przez nadmierny import zbóż z Ukrainy wystąpi do Komisji Europejskiej o przedłużenie o kolejny rok zakazu importu zbóż, rzepaku i słonecznika na terytorium tych państw. Obecny zakaz obowiązuje tylko do 5 czerwca 2023 r.
Polska będzie walczyć o wyższe rekompensaty dla rolników
Kraje te chcą także wystąpić o wyższe rekompensaty dla swoich rolników, którzy ucierpieli w związku z napływem płodów rolnych z Ukrainy.
- Będziemy zwracać się do Komisji Europejskiej, aby zwiększyła środki pomocowe dla naszych rolników. Chodzi nam o środki z budżetu ogólnego Komisji Europejskiej, a nie ze Wspólnej Polityki Rolnej. Wiemy, że fundusz kryzysowy WPR już się wyczerpuje – zaznaczył Telus.
Kamila Szałaj