
Powiatowy lekarz weterynarii skorzystał więc z narzędzia, jakie daje mu druga specustawa, i nakazał ubój trzody za odszkodowaniem. Takie działania podjęto w jednym z gospodarstw w gminie Leśna Podlaska. 12 listopada br. ubito tam około 300 tuczników, które następnie zutylizowano.
– Rolnik nie miał gdzie sprzedać swoich tuczników. Zwierzęta przerastały i stwierdzono już kilka upadków. Niektóre nie mogły dojść do koryt, żeby pobierać pokarm. Była to więc sytuacja przymusowa. Dla skrócenia cierpienia zwierząt trzeba było podjąć decyzję o uboju. Po 14 listopada miała zostać ubita druga partia tuczników w tym gospodarstwie w liczbie ponad stu sztuk, ale na szczęście hodowcy udało się sprzedać świnie do zakładu z Kosowa Lackiego – wyjaśnił Radomir Bańko, powiatowy lekarz weterynarii w Białej Podlaskiej.
Był to dotychczas jedyny przypadek przeprowadzenia uboju sanitarnego na terenie powiatu bialskiego. Wywołał wiele komentarzy, w tym wśród polityków. Podczas posiedzenia sejmowej komisji rolnictwa 15 listopada br. padł nawet zarzut, że weterynaria miała na tym uboju trzody chlewnej zarobić 150 tys. zł.
– Weterynaria nic na tym nie zarabia. To, co zostało powiedziane podczas posiedzenia komisji, nie jest prawdą. Prawdopodobnie podejmiemy kroki prawne w związku z oskarżeniami pod adresem pracowników weterynarii – dodał Radomir Bańko. jn