
Głównym kierunkiem produkcji w gospodarstwie Marcinkowskich jest hodowla bydła mięsnego, choć – jak wspomina pan Eugeniusz – jeszcze kilka lat temu specjalizowali się w hodowli tuczników. Niestety, niska opłacalność tego kierunku produkcji połączona z częstymi wahaniami cen spowodowała, że zmienił specjalizację.
– Po przeanalizowaniu sytuacji postanowiliśmy rozpocząć chów opasów, który trwa już 5 lat – wspomina Eugeniusz Marcinkowski. – Początkowo prowadziliśmy go w zmodernizowanej chlewni, jednak po 3 latach ciężkiej pracy postanowiliśmy, chcąc ułatwić i usprawnić sobie pracę, ale i poprawić dobrostan zwierzętom, wybudować oborę, którą zasiedliliśmy 2 lata temu. Przygodę z opasami Marcinkowscy rozpoczęli od 20 sztuk, systematycznie powiększając stado do 140.
Wszystkie sztuki
jakie trafiają do opasu, pochodzą z zakupu. Są to głównie mieszańce ras mlecznych z mięsnymi, dominuje krzyżówka z simentalem mięsnym. kupujemy cielęta, najczęściej w wadze ok. 100 kg. Niestety, z ich znalezieniem czasem mamy problem, cieszą się one bowiem dużym zainteresowaniem. Często producenci mleka szukając dodatkowego dochodu pozostawiają u siebie byczki do opasu. Rocznie sprzedajemy ok. 45 opasów. Byki w wadze ciężkiej najczęściej trafiają do pośredników. Od dłuższego czasu współpracujemy z jednym, rzetelnym, który za odebrane sztuki płaci nam dobrą cenę i co jest najważniejsze w tym trudnym dla rolnictwa czasie, w terminie. Nie mamy problemów ze zdrowotnością naszego stada. Z pewnością jest to zasługa warunków, jakie zapewniamy zwierzętom oraz stosowanym paszom – mówi gospodarz.
Cały artykuł przeczytacie Państwo w podwójnym numerze 30-31/2016 "Tygodnika Poradnika Rolniczego".
Jeżeli jeszcze nie masz prenumeraty "Tygodnika Poradnika Rolniczego", możesz ją zamówić korzystając z zakładki Prenumerata, zadzwonić pod numer (61) 886 06 30 lub skorzystać z e-wydania.